niedziela, 8 lutego 2015

Prorocze sny, wizje, przeczucia i przepowiednie- Wiedźmowy przywilej...

                            "Sny są językiem obrazkowym duszy, pochodzą z głębi
                                                              nieświadomości"           
                  https://hipokrates2012.wordpress.com/2014/02/05/sny-podroz-do-siebie/

 "Szamani znajdowali sprzymierzeńców w świecie roślin, szczególnie tych o działaniu halucynogennym. Aż dziewięćdziesiąt procent znanych nam historycznych społeczeństw w kontaktach z sacrum posługiwało się bowiem różnorodnymi substancjami wywołującymi stany transowe, zauważył to także Mircea Eliade."

                                                                                                                 Zdzisław Skrok

niedziela, 1 lutego 2015

WIEDŹMA,WIESZCZYCA, CIOTKA, SZEPTUNKA, ZAMAWIACZKA...ale też Jaga, Baba- Jaga, Czarownica...



 Wiedźma- kobieta wiedząca,  w czasach wczesnośredniowiecznych szanowana  wśród społeczności słowiańskiej. Posiadała jak nikt inny wyjątkowe zdolności przewidywania przyszłości, na które niekoniecznie wpływały moce nadprzyrodzone, ale wrodzona inteligencja,  umiejętność analizy sytuacji, porównywania wydarzeń, kojarzenia faktów, empatii, itp. Kobieta nosząca miano wiedźmy parała się też ziołolecznictwem, opierając się na wiedzy ustnie przekazywanej z pokolenia na pokolenie w swoim rodzie, miała też zdolności bioenergoterapeutyczne, czyli na tamte czasy nadzwyczajne a i dzisiaj nie należące do pospolitych, jednak bardziej rozumianych, przynajmniej ostatnio na przełomie XX/XXI wieku. 
 Wiedźma miała  też sny i przeczucia,  prorocze jak i te ostrzegawcze. Potrafiła jednym spojrzeniem ocenić charakter i intencje człowieka, a nawet "czytać" w jego myślach, przewidywać zachowania...Jednym pomagała, innym szkodziła w zależności od zasług dla społeczności, dla niej, nigdy jednak tego nie czyniła złośliwie, wykorzystując bez powodu swoje nadzwyczajne możliwości.
Mieszkała a raczej pomieszkiwała gdzieś na skraju wsi, w lesie, w otoczeniu natury, zbierała wszystko, co mogło się jej przydać w tworzeniu mikstur leczniczych i tych wspomagających na różne niedoskonałości ludzkie, tworzyła też ówczesne kosmetyki a za ich pomocą mogła wspomóc urodę  niejednej dziewki,  znała mantry i zaklęcia, zapamiętane  od swojej matki, babki, prababki, które działały autosugestywnie i podnosiły rangę wykonywanych czynności.
Odurzała się wypróbowanymi roślinami a i grzybami, znalezionymi w lesie, a z tych ostatnich najpowszechniejsze były Amanita Muscaria  muchomory czerwone. Wówczas jej sny i majaki na jawie były bardziej wyraziste i możliwe do zapamiętania.
Bogata wiedza i doświadczenie kobiety były konsekwencją jej dalekich wędrówek po "świecie"od domostwa do domostwa, od wioski do wioski, po lasach, ruczajach, polach, parowach...co dało jej możliwości spotykania różnych ludzi, słuchania ich opowieści, podglądania życia, zwyczajów, umiejętności...
Wiedźma była starszą, doświadczoną  kobietą, ale nie w dzisiejszym rozumieniu starości. Dzisiaj zwłaszcza kobiety,  dożywają sędziwego wieku, będąc długo sprawnymi fizycznie i młodo wyglądając. Używają współczesnych kosmetyków, odżywek, poddają się zabiegom odmładzającym, ćwiczą, uprawiają sport, dobrze się odżywiają a wszystko po to aby oszukać czas i rzeczywiście tak się dzieje...patrząc na współczesną kobietę a nie w jej metrykę nie potrafimy określić jej wieku...w tamtych czasach stara kobieta liczyła sobie 40-50 lat i tyle zwykle żyła...
 Czy w dzisiejszych czasach nie ma wśród nas Wiedźm? Biorąc wszystko co powyżej zostało powiedziane mogę odpowiedzieć, że owszem są, ale na miarę tych czasów, posługujące się wiedzą zdobytą dzięki źródłom i gadżetom naszej cywilizacji, młode duchem i wyglądem, nie obnoszące się ze swoją inteligencją i nadzdolnościami   a przy tym zwodnicze i bardziej niebezpieczne dla wszystkich, którzy im nadepną na odcisk;)
                                                                                                            Jaruha


                                                                                                                       
                                                    
BABA- JAGA Bogumił Znicz 


Poniżej to co można wyczytać na ten temat  w literaturze:

                BAŚŃ NAD BAŚNIAMI


     Jaga i Żywa

"
Wtem ktoś głośno wrzaśnie,
Wśród maku, popod grochem, co tam kwitnie w górze,
Nad makiem. Tak to w głodnych wilków nocnym chórze
Zimą, wśród zawieruchy najgłośniej zawyje
Wilkołak, człowiek, który w wilczej skórze żyje
I ludzkie dzieci jada. Coś z maku skoczyło. 
Zło mocne Jagę babę w wilka zamieniło.
Wilczyca dużą krowę za kark paszczą dławi,
Jak błyskawicą okiem strzela, zęby krwawi,
Kości kruszy. Na ziemię padła rycząc krowa
I zginęła. A Żywa ze strachu gotowa
Umrzeć i żalu; serce jej się dziko tłoczy,
Mrok jakiś dziwny, krwawy pada jej na oczy.
Zachwiała się dziewczyna, jak chusta pobladła,
Jęknęła przeraźliwie, bez pamięci padła..
"




                                                                                                        

http://ag.108.pl/index.php/forum/3-forum/16-nasza-sowiaska-spucizna/378-ba-nad-baniami

                   WSPÓLNICZKI SZATANA
 

  

 "Wiedźma – w przedchrześcijańskich słowiańskich społecznościach kobieta posiadająca wiedzę, związaną z ziołolecznictwem, medycyną, przyrodą. Osoba szanowana przez społeczeństwo, zwracano się do niej po rady. Pierwotnie w kulturach słowiańskich wiedźmę nazywano wiedma, widma. Wiedźma posiadająca zdolności lub cechy magiczne nazywana była ciotą.
Pierwotnie, prawdopodobnie aż do połowy IX wieku na terenach wschodnich słowiańszczyzny, owo określenie nie było pejoratywne. W wyniku ekspansji chrześcijaństwa i piętnowania rytuałów ludowych i pogańskich zwyczaj gromadzenia i przechowywania wiedzy przez osoby w wybranych rodach uległ zapomnieniu. Wiedźmy oskarżano o czary, dlatego obecnie wiedźma często utożsamiana jest z czarownicą.
Współcześnie wciąż można spotkać kobiety parające się zielarstwem we wschodniej Polsce, jak również wywodzące się z tradycji prawosławnej szeptunki, inaczej zamawiaczki."
 Wrzesiński Szymon –" Wspólniczki szatana. Czarownice na ziemiach polskich"

                  WSPÓŁCZESNOŚĆ A TRADYCJA- 
                          RZECZ O BABIE- JADZE


"Współczesność a tradycja- Rzecz o Babie- Jadze"
http://ksiazki.polter.pl/Czarownica-8211-wspolczesnosc-a-tradycja-Rzecz-o-Babie-Jadze-c22614#!prettyPhoto

                                     KWIAT PAPROCI
                                                                     WIESZCZYCA
" W ciepłej, przedjesiennej pogodzie ściągną ludzie gromadami i pojedynczo na miejsce dobrze im znane. Obecność swą poczytują za honor i obowiązek, a idąc, niosą drwa, kloce, gałęzie suche i świeże na ognisty stos, w którego siwym dymie stanie Niemsta, ciotka mądra, i będzie wieszczyć, stawiać pytania, na które nikt jej nie odpowie, wykładać stan rzeczy, losy dobre i złe, tajemnicze...A wszystko wśród ogólnego milczenia, skupienia, nabożnej ciszy, póki zebranych nie poderwie jej głos, wezwanie do śpiewu i pląsów.
 (...) Zapalono ognisko- gdy buchnęło już jasnym płomieniem, ukazała się Niemsta(...)
Rozsunęli się zebrani, a ona przeszła wśród  nich nie patrząc na nikogo. Kroczyli za nią w milczeniu czekając, gdzie się mądra zatrzyma, gdzie ustawią ją jej towarzyszki, odziane w biel i czerń, w przeciwieństwie do Niemsty, spowitej szarością i czernią. 
Stanęła wreszcie przy ognisku blisko, w słupie sinego dymu, na długą chwilę zniknęła w nim zupełnie. Gdy dojrzeli ją ponownie, klęczała zachłyśnięta dymem, odurzona, kołysząc się, to znów trwając w bez ruchu.
chciały ją dźwignąć jej towarzyszki- Wszerada i Sobiesta- nie pozwoliła. Piła dym otwartymi ustami. Wstała wreszcie chwiejna. Opierając się na pomocnych ramionach, zwrócona raz ku ognisku, to znów ku zebranym, którzy ją otaczali zwartym koliskiem, jęła opowiadać, zrazu powoli, z trudem, rymowaną mową:
                                                             Przemierzyłam  przeróżne kraje
                                                             widziałam różne- dobre i złe obyczaje...
                                                             Czasem człek człekowi bratem
                                                             to znów z własnej woli katem...                
                                                              
                                                              Raz  rękę pomocną poda,
                                                              to znów zepchnie, aże do dna...
                                                              Choć jakiego boga sławi,
                                                               złego świat już nie naprawi.                                 "

"Kwiat Paproci" Bronisław Heyduk


środa, 17 września 2014

Dwie tęcze...



 Czas zatrzymał się na chwilę

teraz zlało się z przeszłością

duchy Przodków w nas wstąpiły.

upoiły wszechmiłością  
                                            

. I staliśmy zuroczeni

w czterech kątach wieżogrodu

na tych ziemiach urodzeni

potomkowie Słowian Rodu. 
                         
. Strugą deszczu oczyszczeni
 
razem z Nami - martwi, żywi

zamyśleni, zachwyceni

zaśpiewani, zapalczywi.  
                              

 Oczy zieleń traw raziła

droga lśniła blaskiem wody

jakby wierną rzeką była

młodej dziewki - cud urody.  
                       

 Krople dżdżu na liściach siadły

Słońce grało na nich figlem

Dobre Bogi w przemian kładły

ziarna cudów w piękna tygle.  
                                 

 Głos fujarki, bębna rytmy

kołysanka Piasta Syna

wspięły się na tęcz dwóch wydmy

rozedrgały serca strunę.    
            /tekst: Jaruha/                          

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

I wiosną... nastało NOWE ŻYCIE...

Proces przekształcania się jaja w NOWE ŻYCIE to prawdziwy CUD NARODZIN



Kiedy nastaje Nowe Życie na świecie króluje WIOSNA...

"...Ranek był najśliczniejszej wiosny, której już nic z jej królewskich ozdób nie brakło.
Najleniwsze dęby głuche stały, poubierane w liście, pachniały brzozy, potrząsając długimi warkoczami.
u stóp drzew, gdzie zajrzało tylko słońce kwiatek się ku niemu uśmiechał. Na każdej gałęzi szczebiotał ptaszek, w każdym promieniu złota muszka igrała...
Cały ten świat, wody, lasy, ptaki, zwierzęta i muszki złote, i rybki srebrne żyły naówczas życiem jednym w dziwnej zgodzie i braterstwie.
Strumień mruczał zrozumiałą mową, ptaki śpiewały pieśni dla ludzi, dziki zwierz bratał się czasem z człowiekiem, by mu służyć. Harmonia wielka panowała w tym świecie zaczarowanym, w którym wszystko składało się na jedną całość. Śmierć nawet przychodziła z uśmiechem, w porę przeprowadzała do ojców na biesiadę wieczną.."
 J.i. Kraszewski "Stara Baśń"

środa, 23 kwietnia 2014

Jajko symbolem nowego życia, narodzin...


"Jaja są używane w obrzędowości i symbolice różnych kultur oraz jako elementy dekoracyjne. Jajo stanowi zalążek nowego życia, stało się więc symbolem odradzającego się życia znanym w wielu kulturach. Jest elementem mitów kosmogonicznych w większości kultur świat.(...)

Zwyczaj ich dekorowania znany był już w starożytności. Najstarsze przykłady liczą ponad 5000 lat. Są to pisanki z Asyrii, nieco późniejsze pochodzą z Egiptu, Persji, Rzymu i Chin. Kolorowo pomalowanymi jajkami Chińczycy obdarowywali się wraz z nadejściem wiosny.
W starożytnym Egipcie motywem zdobniczym jajek były skarabeusze z dwoma postaciami ludzkimi. W Kairze na jajkach uwieczniano wizerunki sławnych mężów. W Sudanie zamieszczane były cytaty z Koranu. Skorupki chińskich pisanek pokryte były misternymi miniaturami przedstawiającymi kwiaty wiśni, chryzantem, ptaków. Australijscy Aborygeni rzeźbili jaja strusie, traktując je jako świętość.
Na ziemiach polskich najstarsze pisanki, pochodzące z końca X wieku, odnaleziono podczas wykopalisk archeologicznych na opolskiej wyspie Ostrówek, gdzie odkryto pozostałości grodu słowiańskiego. Wzór rysowano na nich roztopionym woskiem, a następnie wkładano je do barwnika – łupin cebuli lub ochry, które nadawały im brunatnoczerwoną barwę.(...)
Jajka zdobiono w celach magicznych. W ludowych wierzeniach zwyczaj ten uważany był za jeden z warunków zapewnienia ciągłości świata. Barwione i zdobione jajka stanowiły również szczególny element praktyk magicznych mogących zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko ludziom ale i zwierzętom gospodarczym – w tym celu zwykło się nimi pocierać chore miejsca lub toczyć po grzbietach zwierząt. 
 
W motywach zdobniczych ukryta była bogata symbolika: elementy solarne odwoływały się do takich wartości jak odrodzenie i wieczność, figury geometryczne były znakiem nieskończoności. Sama praktyka dekorowania skorupki miała spotęgować cudowne własności jajka.
Nie tylko w ornamentyce, ale i w barwach znajduje się wiele symboli: czerwień i biel oddają cześć domowym duchom opiekuńczym, a czerń i biel – duchom ziemi. Zieleń nawiązuje do odrodzenia przyrody i miłości, która wraz z rodzinnym szczęściem ukryta jest w brązie.(...)


Tradycje wielu kultur podkreślały wspólny rytm jaja ze światem, Słońcem, płodnością, zmartwychwstaniem. Było ono znakiem powrotu wiosny, domem. Używane w magii leczniczej i oczyszczającej uwalniało swą mocą siły witalne. W owalnym kształcie zamknięta była nadzieja na odradzanie się życia.
U Słowian jajko związane było z kultem boga słońca, było symbolem solarnym, symbolem nowego życia, narodzin. Było również uważane za potężny amulet przeciw czarom i złym mocom, występowało więc w obrzędach wiosennych i ku czci zmarłych. Z kultury ludowej, w której jajko pełniło rolę talizmanu zabezpieczającego przed złem lub zaklinacza dobrego, symbolu zdrowia i życia, miłości i płodności wyrósł zwyczaj święcenia wielkanocnych pisanek. W procesie chrystianizacji pisankę włączono do elementów symboliki wielkanocnej. Nadal jednak w swej pierwotnej symbolice (wynikającej ze słowiańskiej tradycji) jajka zdobione są przed Jarymi Godami.
Jajko wielkanocne jest znakiem nowego życia, przezwyciężeniem śmierci porównanym do przebijania skorupki. Wykluwający się kurczak dla chrześcijan symbolizuje zwycięstwo życia, jest znakiem Chrystusowego i ludzkiego zmartwychwstania. Jajko jest nadzieją, próbą cierpliwości, której należy się poddać, aby zobaczyć ukryte wewnątrz pisklę.(...)

Jajko jest również ważnym symbolem w wielu wierzeniach i religiach. Umieszczane w grobowcach egipskich i rzymskich było znakiem i nadzieją na powrót do życia. Również w kulturze chrześcijańskiej, zwłaszcza w prawosławiu, w Niedzielę Wielkanocną składano przy grobach pisanki, dzieląc się w ten sposób z przodkami radością ze zmartwychwstania Chrystusa. W prawosławiu na Białorusi dzień ten nazywa się Radaunica i przypada na wtorek po drugiej niedzieli wielkanocnej. Zwyczaj ten miał swe korzenie w pogańskich Zaduszkach obchodzonych w okresie przesilenia wiosennego, na które później chrześcijaństwo nałożyło święta Wielkiej Nocy, wykorzystując jednak symbolikę dawnych wierzeń. Do obrzędowości tej należy również krakowska Rękawka.
W symbolice judaizmu, obok specjalnego rodzaju precli, ważną rolę odgrywa jajko. Jajka są przypomnieniem nieustannego trwania i cykliczności życia. Jako znak przerwanego istnienia, są podawane na żydowskich stypach. Ale są równocześnie wyrazem nadziei, której nie wolno tracić."
                                                                                http://pl.wikipedia.org/wiki/Jajko_w_kulturze

piątek, 18 kwietnia 2014

Kiedyś...na początku było...JAJKO...





STAROSŁOWIAŃSKI ZWYCZAJ PISANKOWY
 Dekoracja starosłowiańskich pisanek, ich symbolika i znaczenie.

"Wielkanocne pisanki i malowanki na jajach i wydmuszkach mają swoją genezę w starosłowiańskich (przedchrześcijańskich) kultach. Są jeszcze jedną pradawną tradycją, którą chrześcijaństwo w swojej mądrości przyjęło, by skuteczniej wiązać nową prawdziwą wiarę, z dawnymi świątecznymi obrzędami – zastępując niejako dawne ryty nowymi treściami. Jajo było powszechnym przedmiotem wotywnym dla bogów, jak i atrybutem świąt słowiańskich. Jajo – dar, jego symbolika dla Słowian, łatwość dekorowania twardej i jednocześnie łatwo chłonącej barwniki skorupki, było traktowane przez Słowian jako specjalne medium w kontaktach z duchami i bogami. Pospolitym ludowym zwyczajem było także lepienie wapiennych, bogato dekorowanych pisanek w kształcie jaja jeszcze w XIX w. Według starego perskiego mitu, jednego z wielu o stworzeniu świata, do dziś obecnego w mitologii Indii i Słowian, ze złotego słonecznego jaja narodził się Bóg najwyższy – nie było niewiasty, aby mogła porodzić. Jajo symbolizowało: początek wszechświata, elipsę słoneczną, życie, Drzewo Życia ( Drzewo Drzew, Drzewo Świata), witalność, wigor, długie życie."

 
 
 Słowiańskie pisanki zabawkami, czy przedmiotami magicznymi?

 "Znaleziska glinianych pisanek-grzechotek z okresu wczesnego średniowiecza (XI-XIII) to kilkanaście przykładów z grodzisk: Opola, Wrocławia, Giecza, osad: Grotnik, Kruszwicy oraz cmentarzysk: Dziekanowic czy Kałdusa. W większości są to szkliwione pisanki, guzowe grzechotki oraz tzw. gwiazdki. Na podstawie tych kilkunastu znanych zabytków z terenów dzisiejszej Polski oraz kilku analogii z Ukrainy i Szwecji pokażę różnorodność ich kształtów i barw. Spróbuję ustosunkować się do teorii dotyczącej sprawy importu oraz miejscowej wytwórczości pisanek i grzechotek."



sobota, 15 lutego 2014

Którzy nigdzie nie pasują i w których nikt nie wierzy...

" Tyle jest tego, co nie znajduje sobie miejsca ani latem, ani jesienią, ani na wiosnę. To wszystko, co jest nieśmiałe i zagubione. Niektóre rodzaje nocnych zwierząt i tacy, którzy nigdzie nie pasują i w których nikt nie wierzy... Trzymają się na uboczu cały rok. A potem kiedy jest spokojnie i biało i kiedy noce stają się długie, a wszyscy posnęli snem zimowym – wtedy wychodzą."

...Może lepiej nie zdradzać skąd pochodzi cytat:), niech Ci co tak jak ja są od 100 lat fanami owej literatury poczują się dowartościowani w kręgu wtajemniczonych...nie ważne, bo  jest wręcz idealny do moich odczuć, zwłaszcza tych bieżących...

 ...A nasz dzień zimowy...TEN jeden z wielu ubiegłorocznych dzień, był piękny, cichy i spokojny. Cisza...taka cisza, że nie wiadomo było czy jest rzeczywista, czy to ślimak ucha wewnętrznego schował się do swojej skorupy i zwinął wokół otolitu... i ciepło promieni lutowego Nowego Słońca, kojąco przenikające ciało aż do kości...Wystarczyło BYĆ!
  Byłam więc sobie wysoko na wieży, a tam na środku grodowego dziedzińca Wojowie radzili i snuli plany na przyszłość w ważnej, męskiej rozmowie...Żadna chmura nie śmiała zacienić tych obrad, tak jak i grodowego podwórca...
Nieskazitelna biel śniegu, jeszcze niedawno dziewiczego, dopóki Wojowie jej nie skalali i nie wydeptali ścieżki, udając się na miejsce obrad, dopełniała tego sielskiego widoku i towarzyszyła ciszy, niczym partnerka w swoistej inscenizacji. Dziedziniec odbijał promienie Słońca jak ekran fotografa, którym przez moment byłam, zapraszał, kusił i wręcz nakazywał mi tej czynności...a  całą tę harmonię zaburzały mrugające do mnie z daleka ogrzane i przepełnione przedpołudniowym Słońcem, rumiane jabłka niczym z wiedźmowego koszyka...


Cóż,  teraz pozostaje mi  tęsknić za takimi chwilami i mocno wierzyć, że kiedyś będzie podobnie...bez chmur...